Bliźniak Biznesowy · Tryb poufny
Dostajesz tekst do AI, z którego nie widać, kogo dotyczy.
Nazwiska i PESEL-e zamieniają się w znaczniki na Twoim komputerze, zanim dokument pojedzie do AI — przy każdym wywołaniu, a nie wtedy, kiedy ktoś pamiętał kliknąć. W naszych testach krótkie pismo przechodzi to w ułamku sekundy, a dokument na kilka stron w kilka sekund. Klucz do podmiany zostaje u Ciebie, a tekst, który pojedzie, czytasz Ty, zanim cokolwiek wyjdzie. (zmierzone na naszym komputerze (Apple M4); na Windows jeszcze nie mierzyliśmy.)
Nie obiecuję, że wyłapie każde nazwisko — obiecuję, że zanim cokolwiek wyjdzie, zobaczysz dokładnie ten tekst, który zostanie wysłany.
Dla biur rachunkowych, kancelarii, notariuszy i tłumaczy przysięgłych — czyli tam, gdzie dokument klienta nie jest Twój.
Samo wycinanie nazwisk z pliku potrafi dziś zrobić kilka narzędzi, część z nich za darmo. Ja nie sprzedaję wycinania nazwisk. Sprzedaję asystenta, który pracuje na Twoich dokumentach, a tryb poufny decyduje o tym, w jakiej postaci te dokumenty wychodzą poza Twój komputer. Pokazuję, jak to działa i gdzie się kończy. Czy Twój zawód na to pozwala, oceniasz Ty ze swoim radcą.
Tak wygląda to samo pismo przed i po. Po lewej tekst, jaki leży u Ciebie. Po prawej to, co wychodzi z Twojego komputera.
Twój komputer
Słownik, który przywraca dane
Zaszyfrowany. Zostaje na tym komputerze.
Słownik jest szyfrowany hasłem, które znasz tylko Ty — asystent go nie przyjmuje i nie powtarza.
Co wychodzi
Znacznik mówi tylko, czym ta rzecz jest — żeby dokument dalej dało się czytać ze zrozumieniem. Nazwa spółki, miejscowość, kwota i numer faktury zostają jawne — to treść sprawy, nie dane osoby. Odpowiedź wraca do Ciebie, a dane wskakują z powrotem na swoje miejsca u Ciebie.
Nie dokument jest tajemnicą, tylko klucz do niego.
Dawniej, na większym modelu: od 22 do 77 sekund na dokument.
Teraz: około 0,1 sekundy na krótkie pismo, około 2 sekund na dokument na kilka stron. Zmierzone na naszym komputerze (Apple M4); na Windows jeszcze nie mierzyliśmy.
To wynik testu na naszych dokumentach, nie obietnica, że program wyłapie wszystko — dlatego tekst, który pojedzie do AI, czytasz Ty.
Dwa słowa
To jest pseudonimizacja, nie anonimizacja. Zanim zapytasz.
Są dwa słowa, które brzmią podobnie i znaczą co innego. Dla Ciebie to nie jest niuans językowy, tylko różnica w tym, co dostajesz z powrotem.
Anonimizacja
Zabieg, po którym nikt już nie odtworzy, kogo dotyczył dokument. Także Ty. W większości Twoich spraw jest to jednocześnie bezpieczne i bezużyteczne — odpowiedź, która wraca bez nazwisk, nie nadaje się do niczego.
Pseudonimizacja
Zamiana danych na znaczniki z zachowaniem możliwości ich przywrócenia. Jak numerek z szatni: numerek nie mówi nic o płaszczu, ale kwit zostaje u Ciebie i tylko z nim płaszcz wróci.
Robię to drugie i nazywam to po imieniu. Z Twojego komputera wychodzi tekst ze znacznikami. Słownik, który zamienia znaczniki z powrotem w nazwiska, jest zaszyfrowany i zostaje u Ciebie. Odbiorca po drugiej stronie nie ma czym tego odwrócić.
Wynika z tego jedna rzecz praktyczna i mówię ją na wejściu, bo to jedyne, co ta konstrukcja przesuwa na Twoją stronę: skoro dane da się przywrócić, to klucz jest wartością, której trzeba pilnować. Zostaje u Ciebie, więc odpowiadasz za niego Ty.
Dziś masz trzy wyjścia
Dwa z nich zależą od tego, czy pamiętasz.
-
Pierwsze: nie tykasz.
Wiesz, że koledzy używają. Sam nie ruszasz, bo nikt Ci nie powiedział, gdzie przebiega granica — więc granicą jest „nie tykam wcale”. To najczęstszy wybór w Twoim zawodzie i najbardziej kosztowny, bo jego koszt nigdzie się nie zapisuje.
-
Drugie: wklejasz i masz nadzieję.
Cały dokument, do czatu w przeglądarce, na koncie, którego warunków nikt nie czytał. Działa, dopóki działa. Nikt tego nie widzi, nikt tego nie mierzy i nikt za to nie odpowie oprócz Ciebie.
-
Trzecie: masz narzędzie, ale musisz o nim pamiętać.
Otwierasz program, wrzucasz plik, kopiujesz wynik, wklejasz do czatu, wracasz, odwracasz. Działa dokładnie tak długo, jak długo wykonasz wszystkie sześć kroków — za każdym razem, także o dwudziestej drugiej, także przy trzecim dokumencie z rzędu, także wtedy, gdy robi to ktoś, kto jest u Ciebie od tygodnia.
Zabezpieczenie, o którym trzeba pamiętać, nie jest zabezpieczeniem. Jest nawykiem.
A w zawodzie, w którym za skutek odpowiadasz osobiście, różnica między jednym a drugim jest całą różnicą.
Czwarte wyjście wygląda tak: maskowanie nie jest krokiem, który wykonujesz — jest odcinkiem drogi, przez który przechodzi każdy tekst wychodzący z Twojego komputera. Nie da się go pominąć, bo nie ma przycisku, którym się je włącza.
Czym jest to, co masz włączyć
Tryb poufny nie jest produktem. Jest warunkiem.
Warunkiem, po którego spełnieniu Bliźniak Biznesowy może wziąć się za dokumenty, których dziś mu nie oddasz.
Bliźniak to asystent, który przed pierwszym dniem pracy przechodzi wywiad o Twojej firmie: jak wyglądają Twoje pisma, czym różni się Twój klient stały od nowego, czego nigdy nie wysyłasz bez sprawdzenia. Potem pracuje na tym, co od Ciebie dostał — pisze projekty, przygotowuje odpowiedzi, porządkuje korespondencję. Zawsze do Twojego przejrzenia, nigdy do wysyłki bez Ciebie.
Czat w przeglądarce tego nie zrobi i nie dlatego, że jest gorszy. Dlatego, że nie wie o Twojej firmie nic — a Ty za każdym razem musisz mu to opowiedzieć od nowa, wklejając dokładnie te dane, których wklejać nie chcesz.
Jak to działa
Cztery kroki. Trzy dzieją się u Ciebie.
Kolor szyny po lewej pokazuje, gdzie w danym momencie jest dokument. Ciągła zielona linia to Twój komputer. Przerywana złota — jedyny odcinek, na którym coś z niego wychodzi.
Otwierasz dokument tam, gdzie zwykle.
Umowa, pismo, akt, korespondencja z klientem. Nic nie przenosisz, nic nie wgrywasz na cudzy serwer.
Z tekstu znikają dane, po których można kogoś rozpoznać.
PESEL-e, nazwiska, imiona, NIP-y, adresy, numery kont — a dalej to, co jest specyficzne dla Twojego zawodu: numery ksiąg wieczystych, numery działek, KRS-y. Każde z nich zamienia się w znacznik, który mówi tylko, czym ta rzecz jest, żeby dokument dalej dało się czytać ze zrozumieniem. Dzieje się to na Twoim komputerze, bez internetu.
Dalej wychodzi tekst ze znacznikami.
Model dostaje dokument bez ludzi. Odpowiedź wraca do Ciebie, a dane wskakują z powrotem na swoje miejsca u Ciebie, z pliku, który jest zaszyfrowany i zostaje na Twoim komputerze.
Dostajesz projekt. Ostatnie kliknięcie jest Twoje.
Przed wysyłką widzisz tekst w tej postaci, w jakiej zostanie wysłany, i zestawienie: co zostało ukryte, jakiego typu, ile razy. To nie jest ustawienie, które da się przestawić, tylko sposób, w jaki to jest zbudowane.
Tu prowadzi główny przycisk z pierwszego ekranu
Ostatnim sprawdzeniem nie jest program. Jesteś Ty.
1 · Co rozpoznaje reguła, a co rozpoznaje model
Numery mają regułę: PESEL, NIP, numer rachunku, numer księgi wieczystej, numer działki, KRS. Reguła sprawdza też sumę kontrolną, więc łapie je za każdym razem tak samo i nie ma tu miejsca na „raz tak, raz inaczej”.
Imiona i nazwiska, w każdej odmianie, rozpoznaje model uruchomiony na Twoim komputerze; w naszych testach ten sam dokument dawał za każdym razem ten sam wynik. Adresy z ulicą i numerem oraz kody pocztowe zakrywają reguły. Nazw firm ta wersja nie zakrywa — wyjątek: jeśli w nazwie firmy jednoosobowej jest nazwisko właściciela (na przykład „Biuro Rachunkowe Sobczak”), nazwisko zostaje zakryte, bo to dane osoby. Numerów polis i VIN nie zakrywamy celowo; numer, który wygląda jak telefon, może zostać zakryty. Nie wyłapie wszystkiego, dlatego ostatnim sprawdzeniem nie jest program, tylko Ty: do każdego przebiegu dostajesz tekst dokładnie w tej postaci, w jakiej zostanie wysłany, i czytasz go, zanim cokolwiek wyjdzie.
Do tego zestawienie: co zostało zakryte, jakiego typu i ile razy, plus miejsca, przy których program się zawahał i nie podmienił ich sam.
To nie jest zastrzeżenie schowane na dole. To jest sposób, w jaki ta rzecz jest zbudowana: nie obiecuję Ci, że wyłapie każde nazwisko — obiecuję, że zanim cokolwiek wyjdzie, zobaczysz dokładnie ten tekst, który zostanie wysłany.
2 · Co zostaje u Ciebie, kiedy tekst już pojechał
Słownik podmian — jedyna rzecz, którą da się odwrócić maskowanie — jest zaszyfrowany i nie opuszcza tego komputera. Raport z przebiegu zawiera dane w jawnej postaci, więc zostaje tam, gdzie słownik. Odbiorca po drugiej stronie nie ma czym tego odwrócić.
Ruch do AI w chmurze idzie na Twoim koncie i Twoim kluczu, u dostawcy z umową, w której treść nie jest używana do uczenia modelu. Ja nie hostuję niczego i nie mam do tych danych dostępu. Warunki dostawcy są między Tobą a nim i zmieniają się bez mojego udziału — mówię to, bo to jedyna część układanki, której nie kontroluję.
3 · Czy Twój komputer to uciągnie
Rozpoznawanie nazwisk robi model uruchomiony lokalnie, a to jest wymaganie sprzętowe, nie życzenie:
- model jedzie razem z instalacją — waży 124 MB i niczego nie pobierasz osobno;
- przy sprawdzeniu przed instalacją wymagam co najmniej 4 GB pamięci i około 1 GB wolnego miejsca na dysku;
- w naszych pomiarach cały proces zajmował szczytowo około 0,6 GB pamięci. Zmierzone na naszym komputerze (Apple M4); na Windows jeszcze nie mierzyliśmy.
Sprawdzam to u Ciebie przed instalacją i czasem odpowiedź brzmi „dziś nie”. To jest prawidłowy wynik sprawdzenia, nie porażka — i lepiej usłyszeć go przede mną niż po przelewie.
Czego to nie robi
Piszę to na wierzchu, bo Twój radca i tak o to zapyta.
To nie usuwa z tekstu okoliczności sprawy.
Akt bez nazwisk nadal niesie przedmiot transakcji, kwotę i układ stron. Jeśli Twoja tajemnica zawodowa obejmuje okoliczności, a nie tylko dane osobowe, a w notariacie obejmuje, to jest pytanie do Twojego radcy, nie do mnie.
To nie jest deklaracja zgodności z RODO ani z ustawą o notariacie.
Nie wydaję opinii prawnych i nie będę udawał, że mogę.
To nie gwarantuje wykrycia wszystkiego.
Numery łapie reguła z sumą kontrolną, zawsze tak samo. Imiona i nazwiska — model uruchomiony u Ciebie, w naszych testach z tym samym wynikiem przy każdym przebiegu. Nie wyłapie wszystkiego, więc ostatnim sprawdzeniem nie jest program, tylko Ty: zanim cokolwiek wyjdzie, zobaczysz dokładnie ten tekst, który zostanie wysłany.
To nie zakrywa nazw firm, VIN-ów ani numerów polis.
Nazwy firm zostają w tekście — wyjątek: nazwisko właściciela w nazwie firmy jednoosobowej, to zakrywamy, bo to dane osoby. Numerów VIN i numerów polis w tej wersji nie zakrywamy celowo; numer, który wygląda jak telefon, może zostać zakryty. Skupiamy się na danych, które wskazują człowieka.
To nie działa na każdym sprzęcie.
Przed instalacją sprawdzam Twój komputer i mówię wprost, czy to ma sens. Zmierzyliśmy to na jednym komputerze (Apple M4); na Windows jeszcze nie mierzyliśmy.
To nie wysyła, nie publikuje i nie kasuje niczego samo.
Każde wyjście na zewnątrz zaczyna się od Twojego kliknięcia.
To nie rozstrzyga, czy Twój zawód na to pozwala.
Biuro rachunkowe: ustawa o rachunkowości nie ustanawia tajemnicy zawodowej — poufność wiąże Cię przez RODO, umowę z klientem i przepisy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy. Doradcę podatkowego wiąże art. 37 ust. 1 ustawy o doradztwie podatkowym, a tego obowiązku nie można ograniczyć w czasie (ust. 1a). Radcę prawnego — art. 3 ust. 3 ustawy o radcach prawnych, i z tej tajemnicy nie da się go zwolnić, także na własną prośbę klienta (ust. 5). Adwokata — art. 6 ust. 1 Prawa o adwokaturze. Tłumacza przysięgłego — art. 14 ust. 1 pkt 2 ustawy o zawodzie tłumacza przysięgłego. W notariacie art. 18 § 1 chroni okoliczności sprawy, a nie dane osobowe. To są różne poprzeczki i żadnej z nich nie zdejmuje architektura. Zdejmuje je wykładnia — Twoja, po Twojej stronie.
Jedna rzecz działa w drugą stronę, na razie tylko u adwokatów. W czerwcu 2026 Naczelna Rada Adwokacka dopisała do Zbioru Zasad Etyki Adwokackiej § 23e, a w nim zdanie, które łatwo przeoczyć: na żądanie klienta adwokat powinien wskazać, z jakich narzędzi korzysta. Nie twierdzę, że spełniamy ten przepis — to nie moja rola. Mówię tylko, czym dysponujesz, kiedy takie pytanie padnie: nazwane komponenty, model uruchomiony na Twoim komputerze i tekst, który pojechał, do pokazania. Konkretna odpowiedź zamiast zapewnienia.
Każda z tych granic i tak wyjdzie. Pytanie tylko, czy ode mnie teraz, czy z Twojego zaskoczenia po instalacji.
Pytania i odpowiedzi
Pytania, które i tak padną — odpowiadam od razu.
Czy AI może przetwarzać dokumenty objęte tajemnicą zawodową?
Tego nie rozstrzygam ja i nie rozstrzyga architektura narzędzia — rozstrzyga wykładnia, Twoja, po Twojej stronie. Nie wydaję opinii prawnych i nie będę udawał, że mogę. Tryb poufny zmienia natomiast to, CO fizycznie wychodzi z Twojego komputera: nazwiska, PESEL-e, adresy i numery zamieniają się w znaczniki na Twoim komputerze, zanim cokolwiek trafi do AI.
Poprzeczki są różne w różnych zawodach. Biuro rachunkowe: ustawa o rachunkowości nie ustanawia tajemnicy zawodowej — poufność wiąże Cię przez RODO, umowę z klientem i przepisy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy. Doradcę podatkowego wiąże art. 37 ust. 1 ustawy o doradztwie podatkowym, radcę prawnego — art. 3 ust. 3 ustawy o radcach prawnych, adwokata — art. 6 ust. 1 Prawa o adwokaturze, tłumacza przysięgłego — art. 14 ust. 1 pkt 2 ustawy o zawodzie tłumacza przysięgłego. W notariacie art. 18 § 1 chroni okoliczności sprawy, a nie dane osobowe. Żadnej z tych poprzeczek nie zdejmuje architektura. Jeśli Twoja tajemnica zawodowa obejmuje okoliczności, a nie tylko dane osobowe, to jest pytanie do Twojego radcy, nie do mnie.
Czy moje dane są bezpieczne, kiedy używam AI?
To pytanie ma na tej stronie konkretną odpowiedź zamiast zapewnienia: nazwiska, PESEL-e, adresy i numery zamieniają się w znaczniki na Twoim komputerze, zanim cokolwiek trafi do AI — a ostatnim sprawdzeniem nie jest program, tylko Ty.
Nie mówię „bezpieczne” jednym słowem, bo to nie jest deklaracja zgodności i nie gwarantuje wykrycia wszystkiego. Mówię, co dokładnie wychodzi z Twojego komputera (tekst ze znacznikami), co na nim zostaje (słownik podmian i raport z przebiegu) i gdzie jest jedyny odcinek poza Twoją kontrolą (droga zamaskowanego tekstu do AI, na Twoim koncie i kluczu). Resztę rozstrzygasz Ty — z tekstem przed oczami, zanim cokolwiek wyjdzie.
Czym różni się pseudonimizacja od anonimizacji?
Anonimizacja to zabieg, po którym nikt już nie odtworzy, kogo dotyczył dokument — także Ty. Pseudonimizacja to zamiana danych na znaczniki z zachowaniem możliwości ich przywrócenia. Robię to drugie i nazywam to po imieniu.
Anonimizacja w większości Twoich spraw jest jednocześnie bezpieczna i bezużyteczna — odpowiedź, która wraca bez nazwisk, nie nadaje się do niczego. Pseudonimizacja działa jak numerek z szatni: numerek nie mówi nic o płaszczu, ale kwit zostaje u Ciebie i tylko z nim płaszcz wróci. Z Twojego komputera wychodzi tekst ze znacznikami; słownik, który zamienia znaczniki z powrotem w nazwiska, jest zaszyfrowany i zostaje u Ciebie. Odbiorca po drugiej stronie nie ma czym tego odwrócić. Jedna rzecz praktyczna wynika z tego dla Ciebie: skoro dane da się przywrócić, to klucz jest wartością, której trzeba pilnować — zostaje u Ciebie, więc odpowiadasz za niego Ty.
Gdzie fizycznie przetwarzane są dane i co wychodzi z mojego komputera?
Maskowanie dzieje się na Twoim komputerze, bez internetu — z komputera wychodzi wyłącznie tekst ze znacznikami, bez nazwisk, PESEL-i, adresów i numerów. Słownik, który przywraca dane, jest zaszyfrowany i z tego komputera nie wychodzi. Raport z przebiegu zawiera dane w jawnej postaci, więc zostaje tam, gdzie słownik.
Z czterech kroków trzy dzieją się u Ciebie: otwierasz dokument tam, gdzie zwykle; z tekstu znikają dane, po których można kogoś rozpoznać; dalej wychodzi tekst ze znacznikami; dostajesz projekt i ostatnie kliknięcie jest Twoje. Jedyny odcinek poza Twoim komputerem to droga zamaskowanego tekstu do AI. Ten ruch idzie do AI w chmurze na Twoim koncie i Twoim kluczu, u dostawcy z umową, w której treść nie jest używana do uczenia modelu. Ja nie hostuję niczego i nie mam do tych danych dostępu. Warunki dostawcy są między Tobą a nim i zmieniają się bez mojego udziału — mówię to, bo to jedyna część układanki, której nie kontroluję.
Co jeśli model czegoś nie wykryje?
To nie gwarantuje wykrycia wszystkiego — i dlatego ostatnim sprawdzeniem nie jest program, tylko Ty: do każdego przebiegu dostajesz tekst dokładnie w tej postaci, w jakiej zostanie wysłany, i czytasz go, zanim cokolwiek wyjdzie. To nie jest ustawienie, które da się przestawić, tylko sposób, w jaki to jest zbudowane.
Numery mają regułę: PESEL, NIP, numer rachunku, numer księgi wieczystej, numer działki, KRS. Reguła sprawdza też sumę kontrolną, więc łapie je za każdym razem tak samo. Imiona i nazwiska, w każdej odmianie, rozpoznaje model uruchomiony na Twoim komputerze; w naszych testach ten sam dokument dawał za każdym razem ten sam wynik. Adresy z ulicą i numerem oraz kody pocztowe zakrywają reguły. Nazw firm ta wersja nie zakrywa — wyjątek: nazwisko właściciela w nazwie firmy jednoosobowej (na przykład „Biuro Rachunkowe Sobczak”) jest zakrywane, bo to dane osoby. Numerów polis i VIN nie zakrywamy celowo; numer, który wygląda jak telefon, może zostać zakryty. Do tego dostajesz zestawienie: co zostało zakryte, jakiego typu i ile razy, plus miejsca, przy których program się zawahał i nie podmienił ich sam.
Co zostaje w dokumencie widoczne po maskowaniu?
Wszystko, co jest treścią sprawy: przedmiot, kwota, numer faktury, układ stron. Znacznik mówi tylko, czym zakryta rzecz była — żeby dokument dalej dało się czytać ze zrozumieniem. To nie usuwa z tekstu okoliczności sprawy.
Akt bez nazwisk nadal niesie przedmiot transakcji, kwotę i układ stron. Jeśli Twoja tajemnica zawodowa obejmuje okoliczności, a nie tylko dane osobowe — a w notariacie obejmuje — to jest pytanie do Twojego radcy, nie do mnie. Kwota i numer faktury zostają jawne, bo to one są treścią sprawy: dokument bez nazwisk ma się nadawać do pracy, nie do niczego. Zostają też nazwy firm, nazwy miejscowości, numery VIN i numery polis — to świadoma granica tej wersji, nie przeoczenie.
Ile to trwa?
Krótkie pismo — około 0,1 sekundy. Dokument na kilka stron (około 12,5 tysiąca znaków) — około 2 sekund. Wcześniejsza wersja, na większym modelu, potrzebowała na dokument od 22 do 77 sekund. Zmierzone na naszym komputerze (Apple M4); na Windows jeszcze nie mierzyliśmy. Dlatego u Ciebie najpierw sprawdzam komputer.
Jakie są wymagania sprzętowe?
Model do rozpoznawania nazwisk jedzie razem z instalacją — waży 124 MB i niczego nie pobierasz osobno. Przy sprawdzeniu przed instalacją wymagam co najmniej 4 GB pamięci i około 1 GB wolnego miejsca na dysku; w naszych pomiarach cały proces zajmował szczytowo około 0,6 GB pamięci. Zmierzone na naszym komputerze (Apple M4); na Windows jeszcze nie mierzyliśmy.
Dlatego komputer sprawdzam u Ciebie przed instalacją i czasem odpowiedź brzmi „dziś nie”. To prawidłowy wynik sprawdzenia, nie porażka — i lepiej usłyszeć go przede mną niż po przelewie.
Czy tryb poufny to osobny produkt i ile kosztuje?
Tryb poufny nie jest produktem — jest warunkiem, po którego spełnieniu Bliźniak Biznesowy może wziąć się za dokumenty, których dziś mu nie oddasz. Płacisz raz, nie co miesiąc, a wycena powstaje po sprawdzeniu Twojego komputera, bo od niego zależy zakres pracy. Nie podam Ci liczby przed tym sprawdzeniem, bo byłaby zmyślona.
Tryb poufny kosztuje więcej niż standardowa instalacja i mówię to zawczasu, żeby nie było niespodzianki: dochodzi sprawdzenie sprzętu, model uruchomiony u Ciebie i przebieg pomiarowy na Twoich własnych dokumentach. Jeśli Twój komputer nie spełnia progów, sprzęt jest osobnym kosztem po Twojej stronie. „Płacisz raz” nie znaczy, że wyjdzie taniej — wobec taniego abonamentu jednorazowa opłata zwraca się dopiero po latach. Płacisz za trzy rzeczy, których abonament nie daje: nikt nie liczy Ci stron ani zapytań, Twoje dokumenty nie nocują na cudzym serwerze i jest człowiek, który odbiera telefon. Cennik Bliźniaka Biznesowego jest jawny na stronie z cennikiem; o wycenę trybu poufnego napisz albo zadzwoń — nic nie wysyłasz i nic nie wypełniasz.
Zanim porozmawiamy
Co zyskujesz · czego unikasz · co zostaje ryzykiem
Co zyskujesz
- Dokumenty, których dziś nie tkniesz asystentem, wchodzą do pracy.
- Maskowanie dzieje się przy każdym wywołaniu, bez Twojego kliknięcia.
- Czytasz tekst w tej postaci, w jakiej zostanie wysłany, plus zestawienie, co zostało zakryte.
- Przeglądasz projekt, zanim cokolwiek wyjdzie. Ostatnie kliknięcie jest Twoje.
- Masz od kogo odebrać telefon, kiedy coś nie zadziała.
Czego unikasz
- Wyboru „wysyłam wszystko albo nie tykam wcale”.
- Zależności od tego, czy ktoś dziś pamiętał uruchomić narzędzie.
- Niewiedzy, co dokładnie wyszło z Twojego biurka w tym konkretnym dokumencie.
- Trafienia z dokumentem klienta na darmowy plan bez umowy powierzenia.
- Sytuacji, w której jedyną odpowiedzią na „może użyj AI” jest „nie wolno”.
Co zostaje ryzykiem
- To pseudonimizacja: dane da się przywrócić. Klucz zostaje u Ciebie, więc jego bezpieczeństwo jest po Twojej stronie.
- Okoliczności sprawy zostają w tekście. Dokument bez nazwisk nadal niesie przedmiot, kwotę i układ stron.
- Nazwiska rozpoznaje model i nie wyłapie wszystkiego. Nazw firm, numerów VIN i numerów polis ta wersja nie zakrywa. Przegląd przed wysłaniem jest częścią procedury.
- To nie jest opinia prawna. Czy Twój zawód na to pozwala, rozstrzyga Twój radca.
- Wymaga komputera z co najmniej 4 GB pamięci. Sprawdzam to przed instalacją.
- Ruch do AI w chmurze idzie na Twoim koncie u dostawcy. Warunki dostawcy są między Tobą a nim.
Po ludzku
Bez technicznego języka: co robi z Twoim pismem, czego nie zrobi i kto o tym decyduje.
Wyżej jest dużo szczegółów, bo tę stronę czyta się czasem razem z radcą. Jeśli prowadzisz firmę i chcesz po prostu wiedzieć, o co tu chodzi, wystarczą trzy akapity niżej.
1 · Co robi z Twoim pismem
Zakrywa w nim to, po czym da się rozpoznać konkretnego człowieka albo firmę, i robi to u Ciebie na komputerze. W miejscu nazwiska zostaje informacja, że było tam nazwisko. Pismo dalej się czyta, tylko nie wiadomo już, czyje jest.
2 · Czego nie zrobi
Nie wyłapie wszystkiego i nie udaje, że wyłapał: kiedy się waha, pisze to wprost i zostawia Ci to do przejrzenia. Nie usuwa też z pisma samej sprawy, bo umowa bez nazwisk nadal niesie kwotę, przedmiot i układ stron. I nie powie Ci, czy w Twoim zawodzie wolno go włączyć.
3 · Kto decyduje, czy Ci to wystarczy
Nie ja. Ja opisuję maszynę, a wykładnia należy do kogoś, kto zajmuje się nią zawodowo: Twojego radcy, doradcy podatkowego albo inspektora ochrony danych. Jedną rzecz rozstrzygasz przed instalacją Ty: co u Ciebie ma zostawać w tekście, a co znikać. Ta sama treść ma w dwóch zawodach dwie prawidłowe odpowiedzi.
Twój radca poprosi o szczegóły techniczne. Masz je na jednej kartce: co program łapie sam, gdzie się myli i co ustawiamy u Ciebie. Do wydrukowania i podania mu bez mojego udziału.
Zanim zapytasz o cenę
Płacisz raz, nie co miesiąc.
To nie znaczy, że wyjdzie taniej. Wobec taniego abonamentu jednorazowa opłata zwraca się dopiero po latach, a jeśli liczysz wyłącznie złotówki, tanie narzędzie wygrywa.
Płacisz za trzy rzeczy, których abonament nie daje: nikt nie liczy Ci stron ani zapytań, Twoje dokumenty nie nocują na cudzym serwerze i jest człowiek, który odbiera telefon. Jeśli te trzy rzeczy nic dla Ciebie nie znaczą, to naprawdę nie jest oferta dla Ciebie.
Wycena powstaje po sprawdzeniu Twojego komputera, bo od niego zależy zakres pracy. Nie podam Ci liczby przed tym sprawdzeniem, bo byłaby zmyślona.
Tryb poufny kosztuje więcej niż standardowa instalacja i mówię to zawczasu, żeby nie było niespodzianki: dochodzi sprawdzenie sprzętu, model uruchomiony u Ciebie i przebieg pomiarowy na Twoich własnych dokumentach. Jeśli Twój komputer nie spełnia progów, sprzęt jest osobnym kosztem po Twojej stronie.
Następny krok
Mam pytanie o konkretny typ dokumentu.
Najuczciwiej sprawdzić to na Twoich pismach. Przynieś dwa–trzy swoje dokumenty z danymi zamienionymi na fikcyjne — przepuścimy je przy Tobie i zobaczysz, co zostało jawne. Napisz albo zadzwoń; nic nie wysyłasz i nic nie wypełniasz.
Brak formularza jest tu treścią, nie brakiem.
Co się dzieje potem: odpisuję ja, Mateusz. Pierwsza rozmowa to pytania o to, jakie dokumenty przechodzą przez Twoje biurko i jaki masz komputer. Nie proszę o żaden prawdziwy dokument — ani przed rozmową, ani w jej trakcie — i nie wysyłam prezentacji. Jeśli okaże się, że Twój sprzęt tego nie uciągnie, powiem to od razu.
Przebieg na Twoich dokumentach — u Ciebie, bez połączenia z siecią
Wybierasz trzy do pięciu własnych dokumentów: typowych i takich, które uważasz za trudne. Uruchamiamy to na Twoim komputerze, z odłączoną siecią. Dostajesz trzy rzeczy: tekst, który pojechałby do AI, zestawienie tego, co zostało zakryte, i raport z przebiegu. Nic z tego nie wychodzi poza Twój komputer, także do mnie.
Najważniejszy jest ten pierwszy — i nie podaję Ci go w pliku do przejrzenia później, tylko siadamy i czytamy go razem, linijka po linijce. To nie jest pokaz mojego produktu — to Twoje własne dokumenty, przepuszczone przy Tobie, i to Ty czytasz, co z nich wyszło. Czego nie ma w tym tekście, tego nie zobaczy też odbiorca po drugiej stronie.